| |
Tkactwo, jego rozwój, determinowała na tych terenach odległość
od centrów przemysłowych oraz panująca wówczas bieda. Kobiety na wsi
musiały wiele rzeczy znać
i umieć wykonać samodzielnie. Żaden chłopak
nie ożeniłby się z taką panną, która
nie umiała upiec chleba czy też
tkać. Kto wówczas jechał do miasta, by kupić tkaninę
na spodnie, surdut,
koszulę? Siano len, hodowano owce, po kilka w każdej zagrodzie.
Aby z ziarna o trzymać włókno i utkać zwykłe szare płótno trzeba poświęcić wiele
pracy. Pierwszą czynnością po wyrwaniu lnu jest suszenie go i obijanie kijanką
nasion.
Następnie rozściela się len na łące, blisko rzeki, lub moczy w rzece
około trzech tygodni.
W dalszej kolejności suszy się na gorącym piecu, albo owija
się w płachtę i wkłada
do gorącego pieca (po wyjęciu chleba).
Wysuszony len międli się na międlicy -
podczas tego procesu
łamią się łodygii odstaje słoma (paździerze) od włókna. Przygotowane
garści lnu z resztkami paździerzy oklepuje się klepaczką, aby oddzielić
resztki części najgorsze włókna - tzw. pakuły, których używano kiedyś
do uszczelniania ścian w domach drewnianych, a częściowo do przędzenia.
Oklepane włókno czesze
się na szczotce żelaznej rzadszej, aby oddzielić pakuły (w dalszej obróbce
utka się z nich zgrzebne płótno na worki).
Włókno czesane na średniej szczotce
po odebraniu pakuł czesze się następnie
na gęstej szczotce i te włókno nadaje się
do
przędzenia nitek na cienkie płótno, a z odpadających pakuł przędziono nici
na płachty (czteronicielnicowe, dwukolorowe do codziennego przykrywania lóżek)
oraz
ścierki
do użytku w kuchni.
Do przędzenia nici kobiety używały wrzeciona - prymitywnego
urządzenia o nieskompliko-wanej budowie ( dwie deseczki złączone pod kątem
prostym,
zaokrąglone
na końcach
).
W późniejszych latach zmodyfikowano i ulepszono warsztat przędzalniczy
- były
to kołowrotki (kółka) do przędzenia. Pozwalało to na szybsze i łatwiejsze
powstawanie nici. Kobieta zdolna była wykonać więcej nici w krótkim czasie.
Prząść musiała
umieć każda kobieta na wsi. Przeważnie - już jako małe dziecko - przyglądała
się matce, a w czasie jej nieobecności próbowała sama. Dziewczęta, które
szybko nauczyły się prząść cienką, równą nić mogły chodzić na „wieczory
z kądzielą”.
Z gotowych nici lnianych wyrabiano różnego rodzaju tkaniny.
Głównym produktem było płótno na koszule, bieliznę, ręczniki lniane
- dwunicielnicowe do użytku codziennego
i wielonicielnicowe - ozdobne,
odświętne, obrusy
wielonicielnicowe, firanki. Tkano też zgrzebninę na worki, czynowacinę
na ubrania, fartuchy,
płachty do nakrywania łóżek, zaściełania wozów, bryczek. Początkowo tkaniny
lniane
były bardzo proste, biegiem czasu zmieniały swoje wzory. Tkanina lniana
towarzyszyła człowiekowi od urodzenia, aż po jego kres - pieluchy, koszulki,
pasy (spowijaki),
bielizna damska i męska, pościel, ubrania, płachty, dywaniki, ręczniki.
Obróbka wełny również była pracochłonna. Wełnę strzyżono ręcznie,
specjalnie do tego celu przeznaczonymi nożycami. Następnie ją
oczyszczano ze śmieci, kolek, brudu, który miała na sobie owca.
W takiej postaci wieziono wełnę do gręplarni (inaczej: czyżowarni),
gdzie na specjalnych wałkach wełnę poddawano gręplowaniu, pozbawiano
jąwłókien.
Zczyżowaną
wełnę można było prząść. Po uprzędzeniu nici wełniane zwijano ze szpulki
w kłębki, a następnie skręcano je podwójnie. Liczyła się ta kobieta,
która umiała
uprząść
cieniutka nić wełnianą, by po
skręceniu nie była za gruba. Podwójną nić nawijano na talkę, by powiązać
pasma, policzyć nitki. Po zdjęciu z talki nici można było dopiero umyć
i ufarbować
na określony kolor, przeważnie ciemny.
Z samej wełny splotem płóciennym tkano sukno, które po zdjęciu z krosien
wieziono
do folusza i filcowano pocierając i polewając gorącą wodą.
Filcowanie dawało
poczucie ciepła, zbita tkanina nie przepuszczała wiatru i zimna.
Szyto z niej burki, surduty, spodnie, szacki. Przed pierwszą wojną
światową
i w okresie
międzywojennym w okolicach Augustowa powstawały z wełny płachty kraciaste.
Były przeważnie w
dwóch kolorach - czerwonym i zielonym, lub czerwonym i granatowym.
Do tkania używano poziomych warsztatów tkackich zwanych krosnami.Na
krosnach,
do domowego użytku powstawały chodniki - z resztek szmat,
wrębów - służące
do położenia na podłodze.
Na krosnach wykonywano również tkaniny dekoracyjne.
Tkaninę
dekoracyjną wykonywały zdolne, wyspecjalizowane tkaczki, u których
wiejskie kobiety zamawiały określone techniki i wzory, przeważnie
swoim córkom w posagu. Były to dywany wielonicielnicowe, wybierane,
dwuosnowowe
i sejpaki.
Dywaniki wielonicielnicowe miały wzór kostkowy (mała krateczka).
Na bawełnianej lub lnianej osnowie występowały ciemne kratki -
mogły być zielone, niebieskie, czarne, bordowe. Wzór układał się
geo-metrycznie. Wiele wzorów miało swoje nazwy – „tabliczki”,
”kostki”, „kwadraciki”, „cebulki”, „słupki”.
Dywany wybierane zwane również kilimami charakteryzowały się
pasowym, różnokoloro-wym wzorem.
Ciekawostką i ewenementem tych
ziem była tkanina podwójna. Jak
sama nazwa wskazuje charakteryzuje się podwójną osnową. Powstają
poprzez tkanie dwukolorowej wełny splotem płóciennym. Tkaczka
nawija dwie osnowy
w dwóch kolorach. Przewleka przez cztery
nicielnice na przemian nitki jaśniejsze - tworząc jedną osnowę
i ciemniejsze - tworząc drugą osnowę. Tka splotem płóciennym
prostym,
tak jakby tkała dwie tkaniny jednocześnie. Wzór wybierany
jest ręcznie za pomocą prątka
(płaskiej, gładkiej listewki, półokrągło
zakończonej,
dłuższej
niż szerokość tkaniny.
W ten sposób warstwy
o odmiennych kolorach
przenikają się i łączą zczepiając się
na wzorze.
Tradycyjne dywany dwuosnowowe składały się z dwóch pól - dookoła
biegnącej bordiury
o szerokości kilkunastu centymetrów i środkowego
prostokąta wypełnionego powtarzającymi się drobnymi ornamentami
w układzie pasowym,
najczęściej z różnego rodzaju zgeometryzowanych ornamentów roślinnych:
kwiatów, łodygi
winorośli,
liści klonu, kwiatów róży.
Kiedy powstały fabryki tkające dywany,
w tkaninie podwójnej pojawiło się wzornictwo rodem z kap fabrycznych.
Nazywano je
dywanami kapowymi. Innym jeszcze rodzajem tkaniny dwuosnowowej
były dywany
zainicjowane przez profesor Eleonorę Plutyńską - tzw. obrazy
tkane z głowy. Ich piękno zależało od inwencji twórczej tkaczki
-
las, pasieka, leśna polana, zabawa dzieci - oto niektóre z
nich.
Na terenie Puszczy Augustowskiej jedną
z takich zdolnych tkaczek
jest pani Sabina Knoch ze Szczepek koło Nowinki. Nauczyła się
tkać od swojej mamy. Potrafi tkać dywany dwuosnowowe o wzorach
tradycyjnych
i wymyślonych przez siebie. Potrafi też tkać
sejpaki.
Sejpak jest tkaniną pochodzenia litewskiego, która rozprzestrzeniła
się na Pojezierzu Suwalsko - Augustowskim. Charakteryzuje się
romboidalnym ornamentem, w który wpisane są zgeometryzowane
ptaki, rośliny, gwiazdy. Jej specyficzną cech jest rozluźniona
struktura. W miejscach wzoru posiada luźno przerzucone grupy
wełnianych nici wątku
pod i nad pewnymi partiami osnowy.
Powoduje to, że nitki wzoru łatwo się strzępią. Właśnie od
słowa strzępić (w brzmieniu gwarowym „sejpać” - stąd
etymologia ludowa wywodzi nazwę sejpak).
Po 1945 roku z różnych powodów wzmogły się migracje ludzi.
Mazury zostały zasiedlone ekspatriantami ze wschodu, przesiedleńcami
z Bieszczad
oraz
z ubogiej przeludnionej Suwalszczyzny.
Przywieźli ze sobą
swoją kulturę,
swój język, tradycję, przywieźli ze sobą tradycyjne
wzory tkackie.
|
|