PL  

11-600 Węgorzewo
ul.Ogrodowa 29
tel.+48 87 427 16 07
fax +48 87 427 28 64
e-mail: fdn@fdn.org.pl

 
 
 
 
Hafty i tkaniny na Warmii i Mazurach

(tradycje : mazurska, warmińska, ukraińskie, suwalska, wileńska,
kurpiowska, litewska, białoruska i inne)

   
 


Tkactwo, jego rozwój, determinowała na tych terenach odległość od centrów przemysłowych oraz panująca wówczas bieda. Kobiety na wsi musiały wiele rzeczy znać
i umieć wykonać samodzielnie. Żaden chłopak nie ożeniłby się z taką panną, która
nie umiała upiec chleba czy też tkać. Kto wówczas jechał do miasta, by kupić tkaninę
na spodnie, surdut, koszulę? Siano len, hodowano owce, po kilka w każdej zagrodzie.

Aby z ziarna o trzymać włókno i utkać zwykłe szare płótno trzeba poświęcić wiele pracy. Pierwszą czynnością po wyrwaniu lnu jest suszenie go i obijanie kijanką nasion.
Następnie rozściela się len na łące, blisko rzeki, lub moczy w rzece około trzech tygodni.
W dalszej kolejności suszy się na gorącym piecu, albo owija się w płachtę i wkłada
do gorącego pieca (po wyjęciu chleba).

Wysuszony len międli się na międlicy - podczas tego procesu łamią się łodygii odstaje słoma (paździerze) od włókna. Przygotowane garści lnu z resztkami paździerzy oklepuje się klepaczką, aby oddzielić resztki części najgorsze włókna - tzw. pakuły, których używano kiedyś do uszczelniania ścian w domach drewnianych, a częściowo do przędzenia. Oklepane włókno czesze się na szczotce żelaznej rzadszej, aby oddzielić pakuły (w dalszej obróbce utka się z nich zgrzebne płótno na worki). Włókno czesane na średniej szczotce
po odebraniu pakuł czesze się następnie na gęstej szczotce i te włókno nadaje się
do przędzenia nitek na cienkie płótno, a z odpadających pakuł przędziono nici na płachty (czteronicielnicowe, dwukolorowe do codziennego przykrywania lóżek) oraz ścierki
do użytku w kuchni.

Do przędzenia nici kobiety używały wrzeciona - prymitywnego urządzenia o nieskompliko-wanej budowie ( dwie deseczki złączone pod kątem prostym, zaokrąglone na końcach ).
W późniejszych latach zmodyfikowano i ulepszono warsztat przędzalniczy - były to kołowrotki (kółka) do przędzenia. Pozwalało to na szybsze i łatwiejsze powstawanie nici. Kobieta zdolna była wykonać więcej nici w krótkim czasie. Prząść musiała umieć każda kobieta na wsi. Przeważnie - już jako małe dziecko - przyglądała się matce, a w czasie jej nieobecności próbowała sama. Dziewczęta, które szybko nauczyły się prząść cienką, równą nić mogły chodzić na „wieczory z kądzielą”.

Z gotowych nici lnianych wyrabiano różnego rodzaju tkaniny. Głównym produktem było płótno na koszule, bieliznę, ręczniki lniane - dwunicielnicowe do użytku codziennego
i wielonicielnicowe - ozdobne, odświętne, obrusy wielonicielnicowe, firanki. Tkano też zgrzebninę na worki, czynowacinę na ubrania, fartuchy, płachty do nakrywania łóżek, zaściełania wozów, bryczek. Początkowo tkaniny lniane były bardzo proste, biegiem czasu zmieniały swoje wzory. Tkanina lniana towarzyszyła człowiekowi od urodzenia, aż po jego kres - pieluchy, koszulki, pasy (spowijaki), bielizna damska i męska, pościel, ubrania, płachty, dywaniki, ręczniki.

Obróbka wełny również była pracochłonna. Wełnę strzyżono ręcznie, specjalnie do tego celu przeznaczonymi nożycami. Następnie ją oczyszczano ze śmieci, kolek, brudu, który miała na sobie owca. W takiej postaci wieziono wełnę do gręplarni (inaczej: czyżowarni), gdzie na specjalnych wałkach wełnę poddawano gręplowaniu, pozbawiano jąwłókien. Zczyżowaną wełnę można było prząść. Po uprzędzeniu nici wełniane zwijano ze szpulki
w kłębki, a następnie skręcano je podwójnie. Liczyła się ta kobieta, która umiała uprząść cieniutka nić wełnianą, by po skręceniu nie była za gruba. Podwójną nić nawijano na talkę, by powiązać pasma, policzyć nitki. Po zdjęciu z talki nici można było dopiero umyć
i ufarbować na określony kolor, przeważnie ciemny.

Z samej wełny splotem płóciennym tkano sukno, które po zdjęciu z krosien wieziono
do folusza i filcowano pocierając i polewając gorącą wodą. Filcowanie dawało poczucie ciepła, zbita tkanina nie przepuszczała wiatru i zimna. Szyto z niej burki, surduty, spodnie, szacki. Przed pierwszą wojną światową i w okresie międzywojennym w okolicach Augustowa powstawały z wełny płachty kraciaste. Były przeważnie w dwóch kolorach - czerwonym i zielonym, lub czerwonym i granatowym.

Do tkania używano poziomych warsztatów tkackich zwanych krosnami.Na krosnach,
do domowego użytku powstawały chodniki - z resztek szmat, wrębów - służące do położenia na podłodze. Na krosnach wykonywano również tkaniny dekoracyjne.
Tkaninę dekoracyjną wykonywały zdolne, wyspecjalizowane tkaczki, u których wiejskie kobiety zamawiały określone techniki i wzory, przeważnie swoim córkom w posagu. Były to dywany wielonicielnicowe, wybierane, dwuosnowowe i sejpaki. Dywaniki wielonicielnicowe miały wzór kostkowy (mała krateczka). Na bawełnianej lub lnianej osnowie występowały ciemne kratki - mogły być zielone, niebieskie, czarne, bordowe. Wzór układał się geo-metrycznie. Wiele wzorów miało swoje nazwy – „tabliczki”, ”kostki”, „kwadraciki”, „cebulki”, „słupki”.

Dywany wybierane zwane również kilimami charakteryzowały się pasowym, różnokoloro-wym wzorem.

Ciekawostką i ewenementem tych ziem była tkanina podwójna. Jak sama nazwa wskazuje charakteryzuje się podwójną osnową. Powstają poprzez tkanie dwukolorowej wełny splotem płóciennym. Tkaczka nawija dwie osnowy w dwóch kolorach. Przewleka przez cztery nicielnice na przemian nitki jaśniejsze - tworząc jedną osnowę i ciemniejsze - tworząc drugą osnowę. Tka splotem płóciennym prostym, tak jakby tkała dwie tkaniny jednocześnie. Wzór wybierany jest ręcznie za pomocą prątka (płaskiej, gładkiej listewki, półokrągło zakończonej, dłuższej niż szerokość tkaniny.
W ten sposób warstwy o odmiennych kolorach przenikają się i łączą zczepiając się
na wzorze. Tradycyjne dywany dwuosnowowe składały się z dwóch pól - dookoła biegnącej bordiury o szerokości kilkunastu centymetrów i środkowego prostokąta wypełnionego powtarzającymi się drobnymi ornamentami w układzie pasowym, najczęściej z różnego rodzaju zgeometryzowanych ornamentów roślinnych: kwiatów, łodygi winorośli, liści klonu, kwiatów róży.

Kiedy powstały fabryki tkające dywany, w tkaninie podwójnej pojawiło się wzornictwo rodem z kap fabrycznych. Nazywano je dywanami kapowymi. Innym jeszcze rodzajem tkaniny dwuosnowowej były dywany zainicjowane przez profesor Eleonorę Plutyńską - tzw. obrazy tkane z głowy. Ich piękno zależało od inwencji twórczej tkaczki - las, pasieka, leśna polana, zabawa dzieci - oto niektóre z nich. Na terenie Puszczy Augustowskiej jedną
z takich zdolnych tkaczek jest pani Sabina Knoch ze Szczepek koło Nowinki. Nauczyła się
tkać od swojej mamy. Potrafi tkać dywany dwuosnowowe o wzorach tradycyjnych
i wymyślonych przez siebie. Potrafi też tkać sejpaki.

Sejpak jest tkaniną pochodzenia litewskiego, która rozprzestrzeniła się na Pojezierzu Suwalsko - Augustowskim. Charakteryzuje się romboidalnym ornamentem, w który wpisane są zgeometryzowane ptaki, rośliny, gwiazdy. Jej specyficzną cech jest rozluźniona struktura. W miejscach wzoru posiada luźno przerzucone grupy wełnianych nici wątku
pod i nad pewnymi partiami osnowy. Powoduje to, że nitki wzoru łatwo się strzępią. Właśnie od słowa strzępić (w brzmieniu gwarowym „sejpać” - stąd etymologia ludowa wywodzi nazwę sejpak).

Po 1945 roku z różnych powodów wzmogły się migracje ludzi.
Mazury zostały zasiedlone ekspatriantami ze wschodu, przesiedleńcami z Bieszczad
oraz z ubogiej przeludnionej Suwalszczyzny. Przywieźli ze sobą swoją kulturę, swój język, tradycję, przywieźli ze sobą tradycyjne wzory tkackie.